Jaki open rate jest dobry?
W skrócie: Za dobry open rate uznaje się dziś wynik w okolicach średniej rynkowej, która według danych MailerLite za 2025 rok wynosi 43,46 procent. Problem w tym, że sam open rate przestał być wiarygodnym wskaźnikiem. Od 2021 roku Apple Mail Privacy Protection wczytuje obrazki w wiadomościach z góry, więc otwarcie zapisuje się nawet wtedy, gdy nikt maila nie przeczytał. Zamiast gonić za procentem otwarć, patrz na kliknięcia, CTOR, konwersje i realny przychód z kampanii.
Ostatnia aktualizacja: lipiec 2026
Jaki open rate jest dobry?
Dobry open rate to taki, który mieści się w okolicach średniej dla Twojego kanału i branży. Według danych MailerLite za 2025 rok średni open rate wynosi 43,46 procent, więc wynik zbliżony lub wyższy można uznać za zdrowy. Ale zanim zaczniesz porównywać się do tej liczby, musisz wiedzieć, że open rate jest dzisiaj najbardziej zawyżanym i najmniej wiarygodnym wskaźnikiem w e-mail marketingu.
Dlaczego open rate przestał być wiarygodny?
Powód nazywa się Apple Mail Privacy Protection i działa od 2021 roku. Ta funkcja, domyślnie włączona w aplikacji Mail na iPhonach i Macach, pobiera obrazki z wiadomości z wyprzedzeniem, na serwerach Apple, zanim użytkownik w ogóle otworzy maila. Otwarcie wykrywa się właśnie po wczytaniu niewidocznego obrazka śledzącego, więc system rejestruje otwarcie, którego fizycznie nie było.
Skutek jest taki, że spora część Twoich otwarć to boty Apple, a nie ludzie. Dwie kampanie z identycznym open rate mogą mieć zupełnie różną realną oglądalność, w zależności od tego, ilu odbiorców korzysta z aplikacji Mail. Dlatego traktowanie open rate jako głównego wskaźnika sukcesu prowadzi na manowce: optymalizujesz temat wiadomości pod liczbę, która w dużej mierze mierzy zachowanie serwerów, a nie ludzi.
Jakie są średnie wskaźniki e-mail marketingu w 2025 roku?
Poniżej zestawienie zweryfikowanych danych. Ważna uwaga: benchmarki różnią się między dostawcami, bo każdy liczy je na własnej bazie klientów, a te bazy mają inną strukturę branż, wielkości firm i sposobów zbierania adresów. Dlatego średnia z MailerLite i średnia z HubSpot nie muszą się pokrywać i porównywanie ich wprost nie ma sensu.
| Wskaźnik | Wartość | Źródło |
|---|---|---|
| Średni open rate | 43,46% | MailerLite |
| Średni CTR (klikalność) | 2,09% | MailerLite |
| Średni CTOR (klikalność do otwarć) | 6,81% | MailerLite |
| Najwyższy CTR: branża prawnicza | 4,90% | MailerLite |
| Najwyższy CTR: produkcja | 4,22% | MailerLite |
| Najwyższy CTR: media | 4,10% | MailerLite |
| Najwyższy open rate: administracja publiczna | 34,19% | HubSpot |
Zwróć uwagę na jedną rzecz w tej tabeli. Najwyższy open rate według HubSpot, czyli 34,19 procent dla administracji publicznej, jest niższy niż średni open rate według MailerLite, wynoszący 43,46 procent. To nie błąd. To najlepsza możliwa ilustracja tego, że benchmarków z dwóch różnych narzędzi nie da się zestawiać bezpośrednio, bo pochodzą z innych baz i inaczej liczą otwarcia.
Czy wysoki open rate zawsze jest dobrym znakiem?
Nie zawsze, i to jest pułapka. Wysoki procent otwarć może wynikać z tego, że masz w bazie dużo użytkowników aplikacji Mail od Apple, których otwarcia dolicza system śledzący. Może też oznaczać chwytliwy, ale mylący temat, który skłonił do kliknięcia, po czym odbiorca poczuł się oszukany i zamknął wiadomość. W obu przypadkach liczba rośnie, a sprzedaż stoi w miejscu.
Bywa i odwrotnie. Kampania z pozornie słabym open rate potrafi generować świetny przychód, bo trafiła do wąskiej, ale bardzo zainteresowanej grupy. Właśnie dlatego samodzielny odczyt open rate niewiele mówi. Nabiera sensu dopiero w zestawieniu z tym, co odbiorcy zrobili dalej: czy kliknęli, czy kupili, czy zostali na liście.
Czy nadal warto śledzić open rate?
Tak, ale w innej roli niż kiedyś. Open rate przestał być wskaźnikiem sukcesu, a stał się wskaźnikiem pomocniczym, który najlepiej działa jako trend na własnej bazie, a nie jako liczba do porównywania z rynkiem. Jeśli Twoje otwarcia nagle spadają z tygodnia na tydzień, to sygnał, że coś się psuje: dostarczalność, reputacja domeny albo zmęczenie listy. W tym sensie warto na niego patrzeć.
Nie ma natomiast sensu ustawiać open rate jako głównego celu kampanii ani rozliczać z niego zespołu. To trochę jak ocenianie sklepu po liczbie osób, które zajrzały przez wystawę. Miło wiedzieć, ale rachunek robią ci, którzy weszli i kupili.
Co mierzyć zamiast open rate?
Patrz na wskaźniki, które wymagają realnego działania odbiorcy, bo tych żaden serwer nie kliknie za niego. Najważniejszy jest CTOR, czyli click to open rate, który pokazuje, jaki odsetek osób, które otworzyły wiadomość, faktycznie w nią kliknęło. Według MailerLite średni CTOR wynosi 6,81 procent. Ten wskaźnik mówi wprost, czy treść maila była na tyle interesująca, że skłoniła do reakcji.
Poza CTOR warto śledzić bezwzględną liczbę kliknięć oraz sam CTR, czyli klikalność liczoną do wszystkich wysłanych wiadomości, która według MailerLite wynosi średnio 2,09 procent. Najwyższe wartości klikalności notują branża prawnicza (4,90 procent), produkcja (4,22 procent) i media (4,10 procent). Kliknięcie to sygnał, że przekaz trafił, bo ktoś świadomie wykonał ruch.
Ale i kliknięcie to dopiero środek drogi. Na samym końcu liczy się konwersja i przychód: ilu odbiorców po kliknięciu kupiło, zapisało się albo umówiło rozmowę, i ile realnych pieniędzy przyniosła kampania. Mail z niższym open rate, który sprzedaje, jest wart więcej niż mail z rekordowymi otwarciami, po którym nic się nie dzieje. Jeśli chcesz poukładać cały ten pomiar od tematu do przychodu, zebraliśmy to na stronie o email marketingu.
Jak poprawić realne wyniki kampanii?
Skoro open rate wprowadza w błąd, przenieś energię tam, gdzie zmiana faktycznie coś daje. Pracuj nad segmentacją, bo trafny mail do właściwej osoby zawsze pobije masową wysyłkę do wszystkich. Dbaj o jeden jasny cel i jedno wezwanie do działania w wiadomości, żeby kliknięcie miało dokąd prowadzić. Testuj treść i ofertę, a nie tylko temat, bo temat wpływa głównie na tę mniej wiarygodną część statystyki.
Pilnuj też higieny listy. Usuwanie martwych, nieklikających adresów podnosi dostarczalność i sprawia, że Twoje wskaźniki zaczynają opisywać realnych, zainteresowanych odbiorców. Regularne czyszczenie bazy bywa nudne, ale to jedna z niewielu rzeczy, które poprawiają jednocześnie i statystyki, i sprzedaż.
Jaki CTR i CTOR uznać za dobry?
Punktem odniesienia są średnie MailerLite: CTR na poziomie 2,09 procent i CTOR na poziomie 6,81 procent. Jeśli mieścisz się w tych okolicach lub wyżej, kampania działa poprawnie. Warto jednak porównywać się przede wszystkim do własnej branży, bo rozrzut jest spory. Klikalność w usługach prawniczych sięga 4,90 procent, w produkcji 4,22 procent, a w mediach 4,10 procent, więc te sektory naturalnie ustawiają poprzeczkę wyżej niż rynek jako całość.
Najsensowniejszym punktem odniesienia i tak pozostajesz Ty sam sprzed miesiąca. Rynkowe benchmarki pokazują rząd wielkości, ale to Twój własny trend mówi, czy idziesz w dobrą stronę. Jeśli CTOR rośnie kampania po kampanii, robisz coś dobrze niezależnie od tego, jak wypadasz na tle cudzych średnich.
Kto powinien się tym zająć w małej firmie?
W praktyce w małej firmie często nie ma nikogo, kto zająłby się kampaniami na etat. Właściciel robi wszystko po godzinach, a e-mail marketing ląduje na końcu listy i zostaje na niej miesiącami. To normalne i nie ma w tym nic wstydliwego, ale trzeba to sobie uczciwie powiedzieć, bo dobry mailing wymaga regularności, której dorywczo się nie utrzyma.
Masz wtedy dwie drogi. Możesz znaleźć specjalistę od marketingu, który przejmie prowadzenie kampanii i pomiar wyników, albo oprzeć się na narzędziu, które zdejmie z Ciebie najżmudniejszą część pracy. Nasz agent AI napisze temat, treść i sekwencję maili pod Twoją ofertę oraz podpowie, na które wskaźniki patrzeć zamiast na same otwarcia. Zanim cokolwiek wdrożysz, możesz wypróbować generator treści i zobaczyć gotowy przykład.
Podsumowanie w jednym zdaniu
Open rate w okolicach 43 procent to dziś przyzwoity wynik, ale nie buduj na nim strategii, bo od czasu Apple Mail Privacy Protection mierzy on w dużej części serwery, a nie ludzi; prawdę o Twoich kampaniach powiedzą kliknięcia, CTOR, konwersje i przychód.
Zamień teorię w gotowy marketing
AI marketer tworzy treści, posty, reklamy i SEO dla Twojej firmy po polsku. Wypróbuj za darmo, bez karty i bez rejestracji.