Freelancer SEO czy agencja SEO: co wybrać przy budżecie do 3000 zł
Napisz to za pomocą AI zamiast od zera
Opisz swoją firmę raz, a agent przygotuje teksty, posty i reklamy po polsku. Bez karty i bez rejestracji.
Krótka odpowiedź: przy budżecie do około 2 000 zł netto miesięcznie freelancer SEO daje więcej realnej pracy za te same pieniądze, bo nie utrzymuje struktury agencyjnej. Powyżej 3 000 zł przewaga zaczyna przechylać się w stronę agencji SEO, bo dochodzą zadania, których jedna osoba nie zamknie: technika, treści i linki naraz. Granica nie leży w jakości, tylko w liczbie rąk.
To rozróżnienie jest ważniejsze niż porównywanie stawek, bo obie strony sprzedają usługę o tej samej nazwie. Poniżej rozkładamy to na konkretne kwoty, konkretne zakresy i sytuacje, w których każdy z tych wyborów jest ewidentnie lepszy od drugiego.
Ile realnie kosztuje freelancer SEO, a ile agencja
Freelancer SEO w Polsce pracuje zwykle w przedziale 1 000 do 3 000 zł netto miesięcznie przy stałej współpracy, a przy rozliczeniu godzinowym w okolicach 100 do 250 zł za godzinę. Agencja SEO zaczyna się realnie od 1 500 zł przy małej firmie lokalnej i mieści się najczęściej w 2 500 do 5 000 zł przy zasięgu ogólnopolskim. Pełne widełki dla każdego typu firmy rozpisujemy w materiale o tym, ile kosztuje pozycjonowanie stron.
Ta różnica w kwotach nie oznacza, że agencja bierze więcej za to samo. W abonamencie agencyjnym siedzą pozycje, których freelancer po prostu nie ma: licencje na narzędzia klasy Ahrefs czy Senuto, praca kilku specjalizacji, opiekun projektu, budżet na publikacje zewnętrzne i zastępowalność, gdy ktoś choruje. U freelancera płacisz prawie wyłącznie za godziny jednej osoby, dlatego stosunek ceny do wykonanej pracy wygląda korzystniej, dopóki zakres mieści się w jednej głowie.
| Kryterium | Freelancer SEO | Agencja SEO |
|---|---|---|
| Koszt miesięczny | 1 000 do 3 000 zł netto | 1 500 do 5 000 zł netto, w konkurencyjnych branżach powyżej |
| Stawka godzinowa | 100 do 250 zł | 200 do 600 zł |
| Zakres | Zwykle jedna mocna specjalizacja, reszta podzlecana | Technika, treści, linki i raporty w jednym zespole |
| Kto pilnuje terminów | Najczęściej Ty | Opiekun projektu po stronie agencji |
| Ryzyko | Jedna osoba: urlop, choroba, zmiana zajęcia | Przypisanie młodszej osoby do konta, umowa na 12 miesięcy |
| Elastyczność umowy | Zwykle miesiąc wypowiedzenia | Często 6 do 12 miesięcy zobowiązania |
| Kiedy wybrać | Budżet do 2 000 zł, wąski problem, strona już działa poprawnie | Budżet powyżej 3 000 zł, sklep, branża konkurencyjna |
Co się mieści w 1 000, 2 000 i 3 000 zł miesięcznie
Najprostszy sposób na porównanie ofert to przeliczenie kwoty na godziny. Przyjmij 200 do 350 zł za godzinę pracy specjalisty i odejmij budżet na publikacje zewnętrzne, jeśli jest wliczony w abonament. To, co zostanie, jest jedyną częścią, która realnie pracuje na Twoją stronę.
Około 1 000 zł. Po odjęciu marży i narzędzi zostają dwie do czterech godzin miesięcznie. To wystarcza na jedną rzecz: albo jeden porządny tekst pod frazę, albo przegląd techniczny, albo kilka publikacji. Nie na wszystko naraz. Przy tym budżecie sensowniej kupić jednorazowy audyt i wdrażać zalecenia u siebie, niż podpisywać abonament, który z definicji nie może dowieźć obiecanego zakresu.
Około 2 000 zł. Sześć do dziesięciu godzin. Tu freelancer wygrywa najwyraźniej, bo cała kwota idzie na pracę, a nie na strukturę. Realistyczny zakres to dwa teksty pod frazy zakupowe, poprawki on-page na kilkunastu podstronach i bieżące pilnowanie Search Console. Budowanie linków w tej kwocie zwykle się nie mieści i warto to sobie powiedzieć wprost przy podpisywaniu umowy.
Około 3 000 zł. To jest granica, na której warto zacząć rozmawiać z agencjami. Przy budżecie linkowym rzędu 1 000 zł zostaje sześć do dziesięciu godzin pracy zespołu o różnych kompetencjach, a nie jednej osoby. Jeśli Twoja strona wymaga jednocześnie poprawek technicznych i treści, ta różnica zaczyna mieć znaczenie, bo dobry copywriter rzadko jest dobrym specjalistą od Core Web Vitals.
Dlaczego tanie pozycjonowanie za 500 zł to zwykle strata pieniędzy
Oferty „kompleksowego pozycjonowania" za 300 do 500 zł miesięcznie pojawiają się regularnie i matematycznie się nie spinają. Po odjęciu marży i kosztu narzędzi zostaje mniej niż dwie godziny pracy. W tym czasie nie da się napisać treści, poprawić techniki i zdobyć linków, więc wykonawca musi na czymś oszczędzić. Zwykle oszczędza na linkach kupowanych hurtowo albo na treściach generowanych masowo bez kontroli faktów.
To drugie łapie się dziś pod zasady Google dotyczące spamu, więc po roku można płacić za sprzątanie po własnym wykonawcy. Jeśli budżet naprawdę wynosi 500 zł, lepiej wydać go raz na audyt niż dwanaście razy na abonament. Uczciwa oferta w tej kwocie brzmi „opieka nad wizytówką Google" albo „jeden tekst miesięcznie", nie „pozycjonowanie strony".
Kiedy freelancer SEO jest lepszym wyborem
Freelancer sprawdza się najlepiej wtedy, gdy dokładnie wiesz, czego potrzebujesz. Masz stronę, która technicznie działa, i brakuje Ci treści pod frazy zakupowe. Albo odwrotnie: masz dużo treści i podejrzewasz problem techniczny. Wąsko zdefiniowane zadanie u jednej dobrej osoby jest tańsze i szybsze niż to samo zadanie przepuszczone przez proces agencyjny.
Druga sytuacja to firma, która chce zachować kontrolę nad tempem. U freelancera zwykle rozmawiasz bezpośrednio z osobą, która wykonuje pracę, więc zmiana priorytetu w połowie miesiąca jest kwestią jednej wiadomości. W agencji ta sama zmiana przechodzi przez opiekuna projektu i bywa wpisana do kolejnego sprintu.
Warto natomiast z góry ustalić dwie rzeczy, bo to najczęstsze źródło konfliktów przy współpracy z jedną osobą. Po pierwsze, co się dzieje przy urlopie i chorobie: czy jest ktoś na zastępstwo, czy miesiąc po prostu wypada. Po drugie, kto wdraża zmiany na stronie, bo wielu freelancerów przekazuje rekomendacje, a wdrożenie zostaje po stronie klienta albo jego programisty.
Kiedy agencja SEO jest warta wyższej stawki
Agencja ma przewagę wszędzie tam, gdzie praca nie mieści się w jednej specjalizacji. Sklep internetowy z kilkoma tysiącami produktów wymaga naraz opisów kategorii, obsługi filtrów, przepisania adresów i pracy nad wydajnością. To są cztery różne kompetencje i jedna osoba zamknie je w czasie, na który zwykle nie masz cierpliwości.
Druga przewaga to branże konkurencyjne: finanse, prawo, medycyna, nieruchomości, fotowoltaika. Tam sam budżet linkowy przekracza często to, co freelancer bierze za całą współpracę, a bez linków treść nie wystarcza. Trzecia to sytuacja, w której SEO ma być stałym kanałem sprzedaży z raportowaniem do zarządu, bo agencje mają na to gotowe procesy, a pojedynczy wykonawca zwykle nie.
Przy wyborze agencji warto sprawdzić dokładnie to, co przy freelancerze jest oczywiste: kto konkretnie będzie pracował przy projekcie. Zdarza się, że ofertę przedstawia doświadczony specjalista, a konto trafia do osoby na początku drogi. Poproś o imiona i staż zespołu przypisanego do Twojego projektu, a przy podpisywaniu umowy o zapis dotyczący wykazu publikacji, bo to najczęściej nieweryfikowana pozycja w abonamencie. Więcej o tym, na co patrzeć przy wyborze wykonawcy, zebraliśmy na stronie o tym, jak działa agencja SEO.
Trzecia opcja, o której zwykle nikt nie mówi
Podział na freelancera i agencję zakłada, że całą pracę kupujesz na zewnątrz. W praktyce najczęstszy sensowny układ w małej polskiej firmie wygląda inaczej: warstwę treściową robisz narzędziem, a człowieka kupujesz na godziny do techniki i linków. Treści i on-page to pozycja, która w każdym cenniku SEO pochłania najwięcej godzin, a jednocześnie najlepiej nadaje się do automatyzacji.
Przy takim układzie 3 000 zł budżetu rozkłada się zupełnie inaczej: kilkadziesiąt złotych na narzędzie do treści i reszta na specjalistę, który poprawi wydajność, przepisze adresy i zajmie się profilem linków. Za te same pieniądze dostajesz więcej godzin doświadczonej osoby, bo nie płacisz jej za pisanie tekstów.
Do tego dochodzi rzecz, którą łatwo przeoczyć przy porównywaniu ofert SEO: część czynników rankingowych nie zależy od wykonawcy, tylko od infrastruktury. Czas odpowiedzi serwera wchodzi bezpośrednio w Core Web Vitals, więc strona stojąca na przeciążonym współdzielonym koncie potrafi zjeść efekty kilku miesięcy optymalizacji. Zanim zapłacisz komukolwiek za przyspieszenie strony, sprawdź, czy problemem nie jest po prostu hosting z serwerami w Polsce zamiast odległego centrum danych. To zwykle najtańsza poprawka w całym projekcie.
Jak sprawdzić ofertę, zanim podpiszesz
Niezależnie od tego, czy rozmawiasz z freelancerem, czy z agencją, te same cztery pytania oszczędzają najwięcej pieniędzy. Ile z kwoty idzie na publikacje zewnętrzne. Ile godzin miesięcznie obejmuje umowa. Kto wdraża zmiany na stronie i czy ma do niej dostęp. Jaki jest okres wypowiedzenia po pierwszych trzech miesiącach.
Piąte pytanie dotyczy własności: konta Search Console, Analytics i prawa autorskie do tekstów powinny należeć do Ciebie, a wykonawca ma dostać dostęp. Odwrotny układ oznacza, że przy rozstaniu tracisz dane historyczne albo musisz usunąć treści, za które zapłaciłeś. Jeśli wykonawca obiecuje gwarancję pozycji, poproś o listę fraz objętych gwarancją razem z ich miesięcznym wolumenem wyszukiwań: to jedno pytanie zwykle kończy temat.
Najczęstsze pytania
Czy freelancer SEO jest tańszy od agencji?
Zwykle tak, o mniej więcej 30 do 50 procent przy tym samym zakresie, bo nie utrzymuje struktury: opiekuna projektu, licencji zespołowych i zastępowalności. Przewaga cenowa znika, gdy zakres wymaga kilku specjalizacji naraz, bo wtedy freelancer i tak podzleca część pracy i dolicza swoją marżę.
Ile bierze freelancer SEO za godzinę?
W Polsce najczęściej 100 do 250 zł netto za godzinę, zależnie od doświadczenia i niszy. Agencje liczą 200 do 600 zł. Przy stałej współpracy większość freelancerów pracuje jednak w modelu abonamentowym, zwykle 1 000 do 3 000 zł miesięcznie, bo pozycjonowanie źle znosi rozliczanie pojedynczych zadań.
Czy przy budżecie 1 500 zł warto w ogóle zaczynać pozycjonowanie?
Tak, ale z jasno zawężonym zakresem. Przy tej kwocie realnie kupujesz treści pod frazy albo poprawki techniczne, nie jedno i drugie. Najlepszy pierwszy krok to audyt i lista priorytetów, a dopiero potem stała współpraca skupiona na tym, co audyt wskazał jako najbardziej opłacalne.
Po czym poznać, że oferta SEO jest zawyżona?
Po braku rozbicia na pozycje. Uczciwa oferta pokazuje, ile idzie na treści, ile na publikacje zewnętrzne i ile godzin obejmuje. Jedna kwota zbiorcza bez zakresu w jednostkach oznacza, że nie masz jak sprawdzić, czy płacisz za pracę, czy za nazwę. Poproś o cennik pozycja po pozycji.
Czy można zmienić freelancera na agencję w trakcie?
Tak i jest to częsty scenariusz, gdy firma rośnie. Warunkiem bezbolesnego przejścia jest to, żeby konta i prawa do treści od początku należały do Ciebie. Zadbaj też o przekazanie listy wykonanych publikacji, bo bez niej nowy wykonawca zaczyna analizę profilu linków od zera.
Podsumowanie
Do 2 000 zł netto miesięcznie freelancer SEO daje więcej pracy za te same pieniądze i jest naturalnym wyborem przy wąsko zdefiniowanym zadaniu. Powyżej 3 000 zł, przy sklepie albo w konkurencyjnej branży, agencja zaczyna wygrywać liczbą kompetencji, których jedna osoba nie łączy. Poniżej 1 000 zł żadna z tych opcji nie dowiezie „pozycjonowania" w pełnym znaczeniu i lepiej kupić audyt.
Niezależnie od wyboru, największą pozycją kosztową zostaje produkcja treści. Jeśli tę część zdejmiesz z wykonawcy, ten sam budżet kupi Ci znacznie więcej godzin pracy nad techniką i linkami, czyli nad tym, czego narzędzie za Ciebie nie zrobi.
Zamień teorię w gotowy marketing
AI marketer tworzy treści, posty, reklamy i SEO dla Twojej firmy po polsku. Wypróbuj za darmo, bez karty i bez rejestracji.